Nie trzeba donosić na samego siebie. Jest wyrok, który zrobi nam źle

0
147

39 interakcji

Nie trzeba donosić na samego siebie. Jest wyrok, który zrobi nam źle


39 interakcji
Dołącz do dyskusji

Bądź na bieżąco:

Facebook
Twitter
Instagram
YouTube

Uniewinniono człowieka za niewskazanie sprawcy wykroczenia, którego dokonano jego samochodem. To źle.

Nie jestem fanem stron, na których doradza się w formie gotowych pism, jak uniknąć mandatu, najczęściej na podstawie wskazań fotoradaru. Jedną z lansowanych na nich tez jest, że nie można zmusić człowieka do donoszenia na samego siebie. Niewskazanie sprawcy wykroczenia jest tam metodą wywinięcia się od płacenia za wykroczenie, które faktycznie się popełniło.

Wyrok warszawskiego sądu potwierdza słuszność takiej linii obrony.

Niewskazanie sprawcy wykroczenia – wyrok sądu w Warszawie

Stołeczna Straż Miejska obwiniła człowieka za niewskazanie osoby, która nieprawidłowo zaparkowała pojazd w strefie zamieszkania na ul. KEN w Warszawie. Sąd Rejonowy dla Warszawy Mokotowa potwierdził słuszność tego rozumowania, uznając, że właściciel pojazdu miał obowiązek wskazać kto popełnił wykroczenie, nawet gdyby miał wskazać samego siebie.

Sąd Okręgowy zaś, miał zdanie odwrotne i właściciela pojazdu uniewinnił stwierdzając, że jego zachowanie nie wyczerpowało znamion wykroczenia określonych w art. 96 par. 3 Kodeksu wykroczeń.

Odpowiedzialność za wykroczenie określone w art. 96 § 3 k.w. jest bowiem wyłączona w sytuacji, gdy właściciel lub posiadacz pojazdu uchyli się od obowiązku wskazania, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie w ramach prawa do obrony na podstawie art. 74 § 1 k.p.k. w związku z art. 2 § 3 k.p.w.

To właśnie na ten przepis (art. 96 § 3 k.w.) lubią powoływać się rozmaite instytucje w korespondencji z właścicielami pojazadów. Brzmi on tak:

Tej samej karze podlega, kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie.

Zaś Sąd Okręgowy przypomniał inny przepis, który brzmi tak.

Oskarżony nie ma obowiązku dowodzenia swej niewinności ani obowiązku dostarczania dowodów na swoją niekorzyść.

I tym samym ułatwił niepłacenie mandatów, poprzez niewskazanie sprawcy wykroczenia.

Mnie tam nie było i nie mam obowiązku mówić kto był

W Polsce nie działa prawo precedensowe, ale ten wyrok to woda na młyn dla wszystkich, którzy chcą uniknąć płacenia za wykroczenie, które faktycznie popełnili. Jeśli to mówi litera prawa, to trzeba ją zmienić. Zwyczaje polskich kierowców aż proszą się by wziąć ich mocno za twarz, a nie ułatwiać im unikanie kary za popełnianie wykroczeń.

Ten wyrok dotyczy parkowania w strefie zamieszkania, ale na pewno będzie wykorzystywany by nie wskazywać kto prowadził pojazd w momencie, gdy przekroczył on dozwoloną prędkość i zarejestrował to fotoradar. Tym samym wszyscy anulowywacze mandatów rżą już z podniecenia. Przecież litera prawa zwyciężyła.

He he, Stasiu, zobacz mnie, jakżem im to pismo, tym strażakom, zastosował. Nic ****om nie zapłacę. – szwagier w większości polskich domów.

A gdyby tak przyjąć przepis, że każde użyczenie pojazdu musi być potwierdzone pisemną umową? Wtedy tylko należałoby ją wysłać na wezwanie i sprawa załatwiona. Obawiam się, że i to nie jest możliwe. Zamiast walki z piratami drogowymi, tymi na przejściach i poza nim, mamy dziurawy system, który pozwala nam nie płacić mandatów. Co potwierdza ten wyrok.