Możesz parkować na trawniku. Straż Miejska nie ma prawnych możliwości ukarania

0
29

Umówmy się może na wstępie: nikt nie lubi osób parkujących na tych skrawkach trawy, które pozostały jeszcze w mieście. No, może poza tymi osobami, które same parkują na tych skrawkach, bo najwyraźniej lubią siebie na tyle, żeby znaleźć uzasadnienie dla takiego, a nie innego sposobu parkowania w imię własnej wygody. Ok, są jeszcze inne wyjątki, ale przyjęło się raczej, że parkowanie na trawnikach jest nie tylko w złym guście, ale jest też zabronione i karalne.

Tylko że to parkowanie na trawnikach karalne jest tak nie do końca

A przynajmniej tak twierdzi Straż Miejska, która w taki sposób odpowiedziała na jedno ze zgłoszeń dotyczących właśnie parkowania na miejskim trawniku:

Możesz parkować na trawniku. Straż Miejska nie ma prawnych możliwości ukarania

Zrzut ekranu z grupy na Facebooku. Pełna treść pod tym linkiem.

Czyli, tłumacząc z urzędowego na ludzki i przy okazji układając całość chronologicznie, sprawa wyglądała mniej więcej tak:

    ktoś zaparkował na trawniku
    ktoś zgłosił Straży Miejskiej wykroczenie
    Straż Miejska uznała, że wykroczenie zostało popełnione (144, czyli niszczenie roślinności przeznaczonej do użytku publicznego)
    Straż Miejska poprosiła właściciela pojazdu o wskazanie, komu w tym czasie był udostępniony samochód
    właściciel samochodu nie wskazał, kto w tym czasie kierował samochodem
    koniec sprawy

Przy czym końcem sprawy jest w tym przypadku brak jakiegokolwiek mandatu, upomnienia czy czegokolwiek – nie ma podstaw do wniesienia wniosku o ukaranie, bo w sumie nie wiadomo kogo tu karać.

Jak to możliwe?

Z prostego powodu – Straż Miejska ma wprawdzie narzędzie w postaci art. 96§3 Kodeksu Wykroczeń, zgodnie z którym karze grzywny może podlegać:

(…) kto wbrew obowiązkowi nie wskaże na żądanie uprawnionego organu, komu powierzył pojazd do kierowania lub używania w oznaczonym czasie.

Czyli a) może wystąpić do właściciela pojazdu z wnioskiem o ujawnienie danych kierowcy i b) ukarać go grzywną w przypadku odmowy, co zresztą potwierdzono już nawet kilkukrotnie w sądach. Problem w tym, że – przynajmniej zgodnie ze stanowiskiem z uzasadnienia powyżej – dotyczy to wyłącznie przypadków naruszenia ustawy Prawo o ruchu drogowym (albo mchu drogowym, jak możemy przeczytać w tym wyroku) i wynika z artykułu 129b tejże ustawy.

I teraz tak: nie jestem ekspertem od prawa, więc sięgam po wyroki sądów z ostatnich lat. Z tego, z 2016 r., wynika, że nie do końca jest prawdą, że Straż Miejska nie może skorzystać z narzędzia 96§3. Sytuacja jest właściwie identyczna – ktoś zaparkował na trawniku, właściciel samochodu uznał, że nie będzie podawał, kto w chwili popełnienia wykroczenia użytkował auto, skończyło się mandatem w wysokości 200 zł. Nie za wjechanie na trawnik, a za brak wskazania osoby korzystającej z auta. Czyli teoretycznie się da.

Przy czym oczywiście parkowanie na trawniku jest wykroczeniem.

Można za nie dostać nawet 1000 zł kary (ciekawe, czy ktoś dostał więcej niż 50 zł), zgodnie z artykułem 144 Kodeksu Wykroczeń:

1. Kto na terenach przeznaczonych do użytku publicznego niszczy lub uszkadza roślinność lub też dopuszcza do niszczenia roślinności przez zwierzęta znajdujące się pod jego nadzorem albo na terenach przeznaczonych do użytku publicznego depcze trawnik lub zieleniec w miejscach innych niż wyznaczone dla celów rekreacji przez właściwego zarządcę terenu,
podlega karze grzywny do 1.000 złotych albo karze nagany.
2. Kto usuwa, niszczy lub uszkadza drzewa lub krzewy stanowiące zadrzewienie przydrożne lub ochronne albo żywopłot przydrożny,
podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.
3. W razie popełnienia wykroczenia określonego w § 1 lub 2 można orzec nawiązkę do wysokości 500 złotych.

Tylko w świetle uzasadnienia z wcześniejszego zrzutu ekranu, szansa na to, że ktokolwiek faktycznie mógłby zostać ukarany za takie wykroczenie – przynajmniej przez Straż Miejską – nie jest przesadnie wysoka.

To co robić?

To akurat dość proste – nie parkować na trawniku. Zaniechanie tego z całą pewnością rozwiązałoby cały problem, a przy okazji nie musiałbym czytać wszystkich uzasadnień i wyroków, a to by sprawiło, że przynajmniej może życie byłoby dużo lepsze.

A jeśli już ktoś nie zastosuje się do tej – zdawałoby się, że prostej – zasady, to zawsze pozostaje podciągnięcie ewentualnego zgłoszenia pod coś związanego z prawem o ruchu drogowym, np. parkowanie z dala od krawędzi jezdni. W końcu wtedy wątpliwości co do 96§3 KW nie powinno być…