Bentley wyleci spod skrzydeł Volkswagena. Ale daleko nie poleci

0
33

Grupa Volkswagena w ostatnim czasie ma całkiem sporo pracy. Jedną z głównych kwestii, które zaprzątają głowy dyrektorów i księgowych jest to, co zrobić z kilkoma markami należącymi do koncernu; mowa m.in. o Bugatti, Lamborghini czy Bentleyu.

W przypadku tej pierwszej marki mówi się, że jej nowym właścicielem może stać się chorwacki Rimac, znany z superszybkich samochodów elektrycznych. W kwestii Lamborghini decyzje mogą paść w listopadzie – w tej chwili nie bardzo da się mówić o jakichś szczegółach czy choćby domysłach.

Wiadomo już natomiast, co się stanie z Bentleyem

Marka, nad którą czuwał do tej pory Volkswagen, teraz będzie kontrolowana przez Audi. Zapewne wiąże się to m.in. z tym, że Volkswagen (jako marka) chce zyskać obraz producenta kojarzącego się z jazdą autonomiczną, elektryfikacją i cyfryzacją, a choć te kwestie teoretycznie nie powinny nijak kłócić się z Bentleyem, to przyznacie, że w przypadku aut luksusowych najpierw zwraca się uwagę na co innego: komfort, osiągi i prestiż.

Bentley wyleci spod skrzydeł Volkswagena. Ale daleko nie poleci

Przesunięcie marki pod skrzydła Audi może być niezłym pomysłem choćby z tego prostego powodu, że Audi aktualnie odpowiada w koncernie za badania i rozwój. Można więc domyślać się (lub chociaż oczekiwać), że wszystko co najświeższe i najlepsze będzie w pierwszej kolejności trafiać właśnie do brytyjskich samochodów. Po sieci krążą już zresztą domysły, że nowe Bentleye mogą skorzystać z opracowywanej aktualnie przez Audi i Porsche platformy PPE (od słów Premium Platform Electric).

Jak nietrudno z tego wywnioskować, może to oznaczać, że niedługo będziemy musieli pożegnać nie tylko legendarne 6,75-litrowe V8 z modelu Mulsanne (którego żywot rynkowy epidemia COVID-19 przedłużyła o kilka miesięcy), ale być może także 4-litrowe V8 i 6-litrowe W12, a do salonów zawita pierwszy seryjny, elektryczny Bentley. Jeśli sam termin „elektryczny Bentley” nie brzmi dla Was jakoś dziwnie to dodam jeszcze, że nowe Bentleye mają być bardziej stonowane wizualnie i skromniejsze. Jako żywo przypomina to nowe podejście Rolls-Royce’a, zastosowane w 2. generacji limuzyny Ghost. Tyle tylko, że Ghost nadal porusza się dzięki sokowi z dinozaurów i silnikowi V12.

I pomyśleć, że kiedyś obstawiałbym, że to właśnie Rolls-Royce jako pierwszy przejdzie na napęd elektryczny…